Archive for Maj, 2013

Jaki napęd na 4 koła wybrać?

Grupa entuzjastów samochodów posiadających napęd na cztery koła rośnie. Znawcy tematu, a także osoby, które miały okazję jeździć samochodami z klasycznym napędem na cztery koła, jak również przekonały się, jak sprawdzają się samochody z automatycznym układem napędowym z dołączanym napędem drugiej osi mają ułatwione zadanie. Wiedzą bowiem, co sprawia im przyjemność i jakie koszty generują poszczególne rozwiązania. Jednak dla tych osób, które po raz pierwszy decydują się na zakup samochodu z napędem 4×4, różnorodność, jaką gwarantuje rynek może powodować zagubienie. Najprościej sprawa przedstawia się tak, że kierowcy, którzy częściej poruszają się po zwykłych drogach, a jedynie w sezonie zimowym zapuszczają się w zaśnieżone, górskie rejony będą zadowoleni z samochodu posiadającego automatycznie dołączony napęd drugiej osi. Wypad na narty bowiem nie koniecznie wymaga klasycznego napędu 4×4. Oferta rynkowa modeli z takim napędem jest na tyle szeroka, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Chcąc doświadczyć silniejszych wrażeń na zwykłych drogach, można pokusić się o samochód z napędem aktywnym. Natomiast dla ceniących klasykę gatunku, chcących poszaleć i nie przywiązujących wagi do kosztów zwolenników ekstremalnej jazdy, najlepszym rozwiązaniem będzie klasyczny, mechaniczny napęd 4×4.

Najpopularniejszy napęd na cztery koła

Układ napędowy z dołączanym napędem drugiej osi jest obecnie chyba jednym z najczęściej stosowanych typem napędu 4×4, wykorzystywanym przez producentów samochodów osobowych, a także tańszych modeli typu SUV. Od klasycznego napędu na cztery koła różni się tym, że nie posiada centralnego mechanizmu różnicowego. Napęd z silnika przenoszony jest za pomocą skrzyni biegów bezpośrednio na mechanizm różnicowy przedniej osi, a następnie poprze sprzęgło typu trafia na wał napędowy tylnej osi. Podczas normalnej jazdy sprzęgło to jest rozłączone, tak więc korzystamy podczas jazdy jedynie z przedniego napędu. Włącza się ono automatycznie, kiedy powstanie duża różnica pomiędzy prędkością przedniej i tylnej osi. W tym momencie moment obrotowy silnika zostaje dostarczony do tylnych kół. Układ napędowy z dołączanym napędem drugiej osi generuje zdecydowanie niższe koszty, niż tradycyjny napęd na cztery koła, wykorzystujący centralny mechanizm różnicowy. Już sam brak tego mechanizmu obniża koszty. Ma on niestety jednak wady. Skręcanie na suchych, dobrze przyczepnych powierzchniach odbywa się przy wyłączonym napędzie 4×4, który wymaga, aby osie kręciły się z rów ną prędkością, co jest niemożliwe podczas skrętu. Co więcej w wersjach automatycznych nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy podczas jazdy uruchomi się napęd drugiej osi.

Klasyczny napęd na cztery koła

Stosowane przez producentów nazwy często niewiele mają wspólnego z rzeczywistym napędem na cztery koła. Natomiast dobrze brzmią marketingowo, a to ma niebagatelne znaczenie dla wysokości sprzedaży określonego modelu danej marki. Klasyczny stały napęd na cztery koła charakteryzuje się tym, że zastosowano w nim trzy mechanizmy różnicowe. Na centralny mechanizm różnicowy przenoszony jest napęd z silnika poprzez skrzynię biegów, następnie trafia on do mechanizmów różnicowych przedniej oraz tylnej osi. O kształcie takiego układu decyduje umiejscowienie silnika. Rozróżniamy zatem układ w którym silnik umieszczony jest wzdłużnie z przodu lub poprzecznie. Taki układ koniecznie należy wyposażyć w centralny mechanizm różnicowy, np. blokowany, charakteryzujący się powiększonym tarciem wewnętrznym. Dzięki zastosowaniu takiego rozwiązania można w sposób ciągły napędzać wszystkie cztery koła. Dodatkowym autem jest niewątpliwa przyjemność jazdy, ponieważ układ ten gwarantuje płynne działanie i jest przewidywalny. Niestety takie rozwiązanie generuje całkiem spore koszty, które wynikają z większej masy, a co za tym idzie zużycie paliwa jest bardzo wysokie. Taki układ napędowy jest również bardzo skomplikowany, więc usuwanie ewentualnych awarii nie należy do prostych, a przy okazji specjalnie łagodnych dla portfela.

Płatne korzystanie z samochodu służbowego

Jeśli zdarza ci się zawozić dzieci do szkoły czy przedszkola, bądź wybrać na zakupy samochodem służbowym, już niedługo może się to okazać dość kosztowna przyjemnością. Ministerstwo gospodarki wpadło bowiem na nowy, genialny pomysł, aby prywatne korzystanie z samochodu służbowego obciążyć podatkiem zryczałtowanym. Obecnie należy to robić za pomocą specjalnego sprawozdania PIT. Jest jednak ono niekoniecznie prostym rozwiązaniem, ponieważ raczej trudno oszacować korzyści, jakie osiągamy z prywatnego użytkowania samochodu. Prawda jest również taka, że mało kto zawraca sobie głowę takimi drobiazgami, szczególnie, że tworzą one niepotrzebne nikomu koszty. Jednak szacunkowe wyliczenia sugerują, że dzięki nowej formie opodatkowania budżet wzbogaci się o niebagatelną kwotę 40 milionów złotych. Gra jest więc warta świeczki. Ryczałt ma w założeniu zachęcać do płacenia podatku wynikającego z faktu prywatnego użytkowania pojazdu. Postawą do obliczenia zryczałtowanej stawki miałaby być wielokrotności stawki kilometrowej. Cóż, trzeba przyznać, że Ministerstwo Gospodarki potrafi zadbać o swoją kieszeń. Zapłacimy za te pomysły jak zwykle my, podatnicy, którzy za chwilę zostaną obciążeni za to, że chodzą, oddychają i próbują jakość związać koniec z końcem. Jednak nikt nie mówił, że będzie lekko. A podatki trzeba płacić, niezależnie od poglądów, jakie mamy na ich temat.

Uwaga – facet za kierownicą

Chyba nadszedł czas, aby obalić mit mężczyzny – kierowcy doskonałego. My, kobiety coś na ten temat wiemy. Jazda samochodem z naszymi ukochanymi mężczyznami bywa bowiem często traumatycznym wręcz przeżyciem. Choć nowoczesne technologie trochę ułatwiły nam trochę podróże z mężami czy partnerami. Dzięki Bogu większość facetów posiada GPS. Przecież zapytanie o drogę to dla mężczyzny dyshonor. On posiada w głowie mapę świata i zawsze wie jak dojechać. No, chyba że nie wie, ale do tego nie przyzna się choćby go przypalali. Przy okazji w ramach „dobrego” humoru potrafi całą drogę prowadzić instruktaż dla większości przeszkadzających mu samochodów. A to za wolno ktoś jedzie, zbyt późno włączył migacz, śmie go wyprzedać, krzywo parkuje, itd. Gdyby mógł nawtykał by drzewom na poboczu, że wyrosły za wysokie czy za niskie. A już nie daj Boże ktoś zajedzie mu drogę czy zahamuje znienacka. Wtedy dopiero mamy możliwość zobaczenia bestii w akcji. Należy tego złoczyńcę koniecznie wyprzedzić i co najmniej ze trzy razy zahamować mu przed maską. A niech też się męczy palant. I najważniejsze, żaden, ale to absolutnie żaden mający mniejszą pojemność silnika, będący mniejszy i gorszej niż naszego ukochanego marki samochód, nie ma prawa go wyprzedzić. Ta zniewaga krwi wymaga, więc pościg i obowiązkowe wyprzedzanie złoczyńcy mamy gwarantowane. Faceci…

Uwaga – baba za kierownicą

Mężczyźni zwykli kpić z kobiet prowadzących samochody. Szczególnie parkowanie, a także zamiłowanie pań do mylenia prawej strony z lewą, i odwrotnie bywa tematem niewybrednych żartów. Jednak statystyki są bezlitosne. To panowie częściej powodują kolizje drogowe, a także bolesne w skutkach wypadki. Panie może mają tendencję do poprawiania makijażu na światłach, natomiast należy im przyznać, że zdecydowanie lepiej niż panowie zapamiętują mijane znaki, a także nie mają problemów z dostosowaniem się do obowiązujących przepisów, czy warunków panujących na drodze. Co więcej, podzielność uwagi, jaką posiadają kobiety za kierownicą dla mężczyzn jest zdecydowanie nieosiągalna. Nieocenioną zaletą kobiet jest również to, że potrafią przyznać się do błędu za kierownicą. Natomiast kiedy raz się pomylą można myć niemal pewnym, że powtórki nie będzie. Cóż, może i kobiety mają większe niż mężczyźni problemy z parkowaniem, czy bywają zagubione na skrzyżowaniach bez sygnalizacji świetlnej. Jednak praktyka i trening sprawiają, że z czasem stają się świetnymi kierowcami i doskonale radzą sobie na drodze. Przy okazji jeżdżą bezpieczniej, wykazując się obcym mężczyznom rozsądkiem na drodze. I jeszcze jedno, raczej trudno spotkać kobietę, która bez sensu ściga się z jakimś nieznanym kierowcą, czy zajeżdża drogę, tylko dlatego, że ktoś zmusił ją do niechcianego hamowania.

Bezstopniowa przekładnia automatyczna

Teorie na temat automatycznych skrzyń biegów bywają niezwykle krzywdzące dla tych konstrukcji. Zatwardziali przeciwnicy tego typu rozwiązań często nie mieli okazji nigdy jeździć samochodami nie wymagającymi ciągłego manewrowania drążkiem skrzyni biegów. Co więcej najczęściej wyciąganym przez przeciwników automatów orężem jest to, że samochody z automatyczną skrzynią biegów są nieekonomiczne, ponieważ posiadają zbyt duży apatyt na paliwo. Cóż, nic bardziej mylnego. Nowoczesne bezstopniowe przekładnie automatyczne CVT są doskonałym rozwiązaniem konstrukcyjnym. Docenią je przede wszystkim osoby, które czerpią przyjemność z dynamicznej jazdy. Skrzynie tego typu posiadają stały dostęp do maksymalnej mocy, dając przyjemne poczucie pewności podczas prowadzenia samochodu, a co więcej taki komfort wcale nie musi być różnoznaczny z większym zapotrzebowaniem na paliwo. Na rynku znajdziemy róże typy automatycznych skrzyń biegów. Wspomniane wcześniej bezstopniowe skrzynie CVT, klasyczne i najbardziej powszechne przekładnie automatyczne, a także skrzynie dwusprzęgłowe. Różnią się one pomiędzy sobą parametrami. Jednak najważniejsze jest to, że większość z nich daleka jest od zwiększania w znaczącym stopniu zużycia paliwa. Co więcej, to rozwiązanie nie ma również specjalnego wpływu na osiągi samochodu. Bywa natomiast, że niektóre modele aut, dzięki zastosowaniu w nich automatu, stają się ekonomiczniejsze, a także bardziej dynamiczne, niż ich manualni odpowiednicy.

Tryby jazdy w automatycznych skrzyniach biegów

W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że samochody z automatyczna skrzynią biegów powodują większe zużycie paliwa, niż te, które wykazują ich manualni odpowiednicy. Chyba warto wreszcie zweryfikować ten pogląd, oddając honor konstruktorom mało popularnych automatów, którzy ciężko pracowali, aby zmienić ten stan rzeczy. O prawidłowe działanie automatycznej skrzyni biegów dba komputer, którego zadaniem jest zoptymalizowanie wysokości obrotów w taki sposób, aby samochód pozostawał dynamiczny, a jednocześnie oszczędny. Wiele samochodów posiada więc przynajmniej dwa tryby jazdy – sportowy, kiedy chcemy poszaleć lub po prostu wyprzedzić kilka samochodów na długiej trasie, a także ekonomiczny, doskonale sprawdzający się w miejskich warunkach, pełnych ograniczeń prędkości czy zmuszających nas do powolnej jazdy na zakorkowanych ulicach. Takie rozwiązanie powoduje, że ilości spalanego paliwa przez samochód z automatyczną skrzynią biegów są bardzo zbliżone do tych, które wykazuje analogiczny model auta, tyle tylko, że posiadający skrzynię manualną. Tak więc osoby, które nie przepadają za ciągłą zmianą biegów mogą z powodzeniem zmienić samochód na taki, który uwolni ich od tego obowiązku. Przy okazji rozwiązanie to przyda się wszystkim pozytywnie zakręconym i zamyślonym kierowcom, którzy na trzecim biegu potrafią jechać bez sensu pięć kilometrów.

USA – kraj automatycznych skrzyń biegów?

W Stanach Zjednoczonych zdecydowana większość poruszających się po tamtejszych drogach samochodów posiada automatyczne skrzynie biegów. Szacuje się, że stanowią one ok. 90% wszystkich pojazdów osobowych. Natomiast w Polsce, a także całej Europie proporcje te są odwrócone. Na naszych drogach jedynie 10% samochodów posiada automatyczną skrzynię biegów. Cóż, prawda jest taka, że stare typy automatycznych skrzyń powodowały zwiększone zużycie paliwa. Prawdą jest, że w Stanach Zjednoczonych benzyna była zawsze dużo tańsza niż w Europie. Nie dziwi więc fakt, że wysokie spalanie paliwa na nikim nie robiło tam specjalnego wrażenia. Sytuacja się trochę zmieniła, a podwyżki cen dotknęły również mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Natomiast zainteresowanie samochodami z automatycznymi skrzyniami biegów jest wciąż takie samo. Powoduje to w dużej mierze fakt, że konstruktorzy skrzyń biegów cały czas pracują nad tym, aby ich projekty stawały się coraz lepsze, a przede wszystkim nadążały za potrzebami rynku. Tym samym mit o paliwożerności samochodów wyposażonych w automatyczne skrzynie biegów można obecnie włożyć między bajki. Różnica w spalaniu w tej chwili zależy jedynie od kultury jazdy kierowcy. A posiadacze tzw. ciężkiej nogi muszą liczyć się z tym, że taka jazda choć przyjemna, to jest raczej kosztowna.

Manualna czy automatyczna, czyli o skrzyni biegów

Spory na temat przewagi automatycznej skrzyni biegów nad manualną, i odwrotnie wyglądają mniej więcej tak samo, jak dyskusje na temat Linuxa nad Windowsem. Czyli tak naprawdę nie mają większego sensu, ponieważ zarówno zwolennicy jednego, jak i drugiego rozwiązania są nieprzejednani, i uparcie przedstawiają argumenty mające potwierdzić słuszność ich przekonań. Trzeba również przyznać, że najwięcej kontrowersji budzi jednak automat. Do dziś niestety pokutuje przekonanie, że samochody z automatyczną skrzynią biegów są zdecydowanie bardziej paliwożerne, niż ich odpowiedniki posiadające skrzynię manualną. Prawdą jest, że jeszcze kilka lat temu tak właśnie było. Konstrukcja automatycznej skrzyni biegów powodowała, że reagowała ona z opóźnieniem na wciśnięcie pedału gazu. Niestety nie wyposażono jej w urządzenie umiejące czytać myśli kierowcy, a tym samym zdarzało się, że niepotrzebnie powodowała ona wejście silnika na wysokie obroty. To z kolei skutkowało pochłanianiem sporej ilości paliwa. Jednak producenci automatycznych skrzyń biegów nie próżnują, tym samym ciągle udoskonalają swoje konstrukcje. Tym samym powoli upada mit o tym, że jazda samochodem wyposażonym w automat jest kosztowna. Jest więc nadzieja, że ilość samochodów z automatyczną skrzynią biegów poruszających się po polskich, a także europejskich drogach będzie powoli rosła.